wtorek, 29 marca 2011

Mówi się, że nie można mieć wszystkiego. A bzdura tam! Można, można, tylko nie od razu :)

Jak wiadomo mój plungo-odporny biust ciągle szukał swojego plunga... Dorobił się już Tango plunge, które jest w stanie utrzymać bez wypływania, a teraz doszedł Comexim i jego VIVIEN :D No w sumie, aż nie mogę uwierzyć...To robią sztywne plungi na mnie?


Vivien 1, bo tak dokładnie nazywa się model, jest plungiem z nieco wyższym mostkiem niż dotychczas przeze mnie spotykane. (Może w tym tkwi sekret?)


Miseczki są delikatnie usztywniane cienką gąbeczką. Pokrywa je delikatny materiał w kwiatki, zaś górną krawędź zdobi koronka. Pomiędzy nimi jest fioletowa kokardka. Ogólnie kolorystyka utrzymana jest w odcieniach fioletu, co mi osobiście bardzo pasuje :)


Obwód jest wykonany z fioletowej siateczki. Zdecydowanie jest ścisły! Zapięcie jest na dwie haftki, co w tym rozmiarze jest rzadko spotykane. Sam pas obwodu jest dość szeroki, dzięki czemu lepiej zbiera i trzyma biust.


Ramiączka są tradycyjne, bez ozdóbek, regulowane na całej długości. Fiszbiny są dość wąskie, ale elastyczne - jak wyjasniła pani Ania z Comeximu - właśnie po to by móc je "regulować".


Sam stanik nadaje bardzo ładny, zgrabny kształt piersiom. Z profilu widać, że są to upragnione przez wielu kuleczki. Biustonosz dobrze zbiera z boków i wypycha biust do przodu.


Rozmiary wydają mi się standardowe - Comexim trzyma rozmiarówkę. Na moje brytyjskie 70G zawsze pasuje 70HH :)

Oczywiście do takiego stanika nie mogło zabraknąć dołu - w tym wypadku klasycznych fig.


Są one wykonane z tego cienkiego materiału, który pokrywa miseczki, w kroku zaś są wyściełane bawełną. Aby majciochy nie wydawały się nudne - mają ozdobne marszczenia po bokach oraz uroczą kokardkę. Rozmiar L idealny na 100cm w biodrach.


Trudno by mi było przejśc obojętnie koło tego stanika, zwłaszcza po założeniu i zobaczeniu efektu nabiustnie :) Największym jednak jego plusem jest to, że nadaje się na biusty lejące, majace tendencję do wylewania się środkiem.