piątek, 17 lipca 2015

Trwa „gorący sezon” w kąpielowym przemyśle bieliźniarskim - większość kolekcji już weszła do sprzedaży i właśnie teraz jest w czym wybierać! Jeśli planuje się zakup stroju w lipcu czy sierpniu, trzeba się liczyć z tym, że wybór będzie znikomy (a w co popularniejszych rozmiarach nie będzie już nic…).

Ja swój sezon wakacyjny rozpoczęłam od zakupu stroju Audelle Fiesta. Górę wybrałam w kroju bandeau (rozmiar 34G), a dół (wyjątkowo) w wersji klasyczne figi (rozmiar 12). Marka Audelle jakiś czas temu wprowadziła konstrukcje dopasowane nie tylko do małych biustów, czego wspaniałym przykładem będzie rzeczony kostium kąpielowy.

audelle fiesta swim strapless

Strój na wieszaku prezentuje się dość odważnie – szalone printy i żywe kolory. Taki zresztą panuje w tym roku trend w strojach (trudno było znaleźć coś „spokojnego”). To stylistyka, którą na pierwszy rzut oka albo uwielbiasz, albo cię odrzuca. Ale uwaga! Nie raz przekonałam się, że zanim się coś definitywnie odrzuci, trzeba to zmierzyć! W momencie założenia stroju wszystko przestaje być ważne – zbyt szalone wzory, pogoda, zepsuty telefon... W tym stroju wygląda się bowiem jak bogini - szczupło i biuściaście :)

A teraz do rzeczy! Krój to oficjalnie bandeau; ale dla mnie jest to połączenia bandeau i straplessa do dekoltów w serduszko. Oglądany z wewnętrznej strony, nie różni się na pierwszy rzut oka od innych podobnych krojów. Ot, dwie miseczki i niższy mostek. Zobaczymy zatem, co w nim jest takiego specjalnego, że musiałam go mieć ;)

Biustonosz jest usztywniany - pewnie okres suszenia po morskich kąpielach może być nieco dłuższy niż w przypadku wersji miękkiej. Nie jest to jednak żadna gruba gąba, po prostu pianka. Bardzo podoba mi się pomysł stroju, który jest dość mocno wycięty na mostku i trzyma się bez ramiączek. Jestem plażowiczem i zawsze zależy mi na równomiernej opaleniźnie na największej możliwej powierzchni :) Krój jest na mostku mocno wcięty, a materiał w tym miejscu udrapowany – dzięki temu Fiesta nie jest wielką, kolorową plamą, ale zgrabnym, serduszkowym biustonoszem. Kształt jaki nadaje piersiom to typowe „jabłuszka w koszyczku” - czyli wyeksponowane piersi oraz kulisty profil.

 justa

Biustonosz ma delikatnie przedłużony pas obwodu o ok.1cm. Obwód (tylko tylny pas) jest wzmocniony paskami silikonu, aby piersi spokojnie plażowały bez ramiączek. Zdecydowanie czuję się podtrzymana i bezpieczna - mogę wyjść na plażę bez obaw, że opalę się ze wzorem rąk podtrzymujących stanik.

Zapięcie jest wykonane z mocnego plastiku (po kilku niemiłych „przygodach” na słońcu nie kupię już stroju z metalowym zapięciem) - nie powinno nic mu dolegać w trakcie użytkowania. No, chyba że masz siłę Pudziana. Do kompletu są ramiączka, które można przypiąć normalnie lub wiązać na szyi. Tutaj zaczepy są metalowe (nie jest to miejsce, gdzie element może się nagrzać i poparzyć ciało) i dobrze, bo połamanych plastików w tym miejscu już się naoglądałam. Szelki mają akurat odpowiednią szerokość dla tego zakresu rozmiarowego (w małych rozmiarach są to cieńsze sznureczki).

Uroczym dodatkiem jest malutkie czerwone serduszko z silikonu, przyszyte z jednej strony obwodu.

Wg mnie obwód należy do tych ścisłych, miseczki zaś są standardowe (może z delikatnym odchyleniem w kierunku większych).

 

Trochę informacji technicznych:

strój produkowany jest w zakresie rozmiarowym: 30-38 B-G, doły w zakresie rozmiarowym: 8-18.

Cena detaliczna to 175zł góra, 75zł dół.

Skład surowcowy: 83% poliamid, 17% elastan; podszycie miseczki jest wykonane w 100% z poliestru.

niedziela, 26 lutego 2012

Na wyjazd do Paryża musiałam sobie sprawić coś idealnego. Na Brastopie akurat była przecena moje upragnionej Lucii od Fauve, której normalna cena jest dla mnie ceną zaporową. To jak mogłam nie brać?

Tydzień oczekiwania i przyszła, tuż przed samym wyjazdem! Moje niecierpliwe łapki porwały szarą folię i oczom ukazała się najprawdziwsza ONA ;) Widziałam ją już wcześniej i na fotkach (choć akurat zdjęcie producenta mnie nie zachwyca) i na żywym biuście, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach. Kolor określany jako Persin Blue, ma w sobie to coś. Jest to głęboki niebieski granat (o ile można tak napisać) :) Powinnam nadmienić, że recenzowany stanik to wersja padded half-cup. Stanik sam w sobie zachwyca mnie w sposób, którego nie umiem wyjaśnić. Czasem coś ci się podoba i już! Lucia daje powody do tej dziwacznej miłości. Wykonana jest bardzo dokładnie i starannie. Każdy element jest przemyślany. Nie ma tu zbędnych koronek, kokardek czy innych detali, które czasem pasują jak pięść do nosa.  Co wcale nie oznacza, że jest gładka i nic jej nie zdobi.

Lucia ma miseczki bardzo delikatnie usztywniane, nie jest to żadna pianka, tylko nieco grubsza gąbka. Pomiędzy nimi znajduje się prosta czarna kokardka.

Na jednej z miseczek znajduje się kokardka, która jest przedłużeniem ozdobnego ramiączka. Ten detal umieszczony tak fikuśnie zwraca uwagę.

Obwód to czarna siateczka, która pokrywa również część pod miseczkami.

Stanik jest wykończony eleganckim ząbkiem z gipiury.

Ramiączka są w przedniej części ozdobione gipiurą i materiałem z miseczki.

Na zapięciu obwodu również spotkamy się z uroczym detalem w postaci części kokardki (jedna z jednej strony zapięcia, druga z drugiej). I pomimo tych wszystkich elementów stanik wydaje się prosty i elegancki.

Rozmiar jak zawsze ma znaczenie. Obwód jest ścisły, dobrze pracujący (zupełniej inaczej niż India, która nie dawała mi takiego poczucia). Miseczki są większe niż standard. Posiadają dwa pionowe cięcia. Są otwarte od góry, nadają się zarówno na kropelki jak i stożki. Stanik jest dość niskim halfem. Nada się do wielu dekoltów. Ramiączka są regulowane na całej długości. Zapięcie podobnie jak w Pixy od Freyi jest milusie i mięciusie. I tu przy zapięciu na chwilę się zatrzymam. Otóż sielanka niestety nie była pełna. Z jednej strony zapięcie było ostre i otarło mi skórę. Widocznie nie zostało do końca przycięte po sklejeniu. Normalnie bym nie marudziła tak bardzo, ale w staniku, który normalnie kosztuje ponad 300zł coś takiego jest dla mnie niedopuszczalne! Najprawdopodobniej trafiła mi się po prostu "taka sztuka", ale niesmak pozostaje. (Swoja drogą coś mam ostatnio pecha do takich sztuk - to już mój 3 stanik z tą "wadą").

Kształt... Na miseczce była naklejka z napisem "efekt WOW" - jak najbardziej trafiona. Stanik nadaje idealny kształt - okrągły profil, apetyczny dekolt, niskie zabudowanie. Czego chcieć więcej? Do tego stanik bardzo wygodny (zrozumiałam w końcu o co chodzi z tą "jakością Fauve"), wykonany z naprawdę przyjaznych materiałów (zyskał zwłaszcza jak się uporałam z problemem drapiącego zapięcia).

Podsumowując - pokochałam Lucie zanim ją posiadałam, kocham jeszcze mocniej jak mam. Z czystym sumieniem mogę polecić fankom efektownego dekoltu.

W ostatnim czasie miałam przyjemność zaznajomienia się z nową odsłoną modelu Erin od Freyi - a mianowicie PIXIE w kroju padded half-cup.

Już w poprzednim sezonie na Erinkę chorowałam, ale jakoś jej nie udało mi się zanabyć. W tym sezonie nie powtórzyłam tego błędu, jak się okazało bardzo słusznie. 

Pixie już od wejścia wywołuje wiosnę. Jest wesoła, dziewczęca i kolorowa. Warto zwrócić uwagę, że kolory nie są tak żywe, jak wskazywały by zdjęcia. Kolory są delikatniejsze i mniej intensywne.  Bardzo dobrze, się, ze sobą komponują.

Dla mnie urocza jest kokardka na mostku - czarna w kropki z różowymi "nożkami". Ostatnio była na forum ożywiona dyskusja "Kokardka czy jej brak?" - tutaj nikt nie zarzuci, że jest ona zbędna lub niedopasowana!

Kokardki na łączeniu miseczek z ramiączkami są małe i dyskretne.

Materiał, z jakiego wykonana jest miseczka jest nieco śliski w dotyku, podobnie jak ten na ramiączkach.

Obwód to siateczka pofarbowana we wzór jaki nam towarzyszy na miseczkach.

Całość sprawia pozytywne wrażenie dopracowania szczegółów. Nie ma odstających nitek, czy prujących się tasiemek. Podobnie kolor nici jest idealnie dopasowany do użytych materiałów - niby szczegół, a bardzo dużo potrafi zmienić.

Kwestia rozmiaru. Zauważyłam, że cechy typu większa miska, czy luźny obwód są bardzo subiektywne (zwłaszcza na przykładzie ostatnio zakupionej Summerki, gdzie wszyscy trąbią, że jest dużomiskowa, a dla mnie okazała się standardowa). Jednakże jest to mój blog i wszystkie recenzowane staniki odnoszę do siebie, więc skalę porównania można mieć w stosunku do innych moich nabytków.

Obwód jest dla mnie ścisły, nie jakiś mega dusiciel, ale przyzwoita, pracująca 70-tka, której nie muszę zaniżać. Miseczki są wg mnie większe niż standard, mają otwarty krój przyjazny dla biustów stożkowych i kropelkowych. Zastosowane dwa pionowe cięcia z jednym poziomym były strzałem w 10-tkę!

Fiszbiny są niewyczuwalne, ani za miękkie, ani za twarde. Ramiączka są regulowane na całej długości, co jest ogromną zaletą. Ostatnimi czasy dojrzałam do tego by mówić NIE dla bardzo małej regulacji ramiączek. Niby przeróbka jest banalna i trwa 5 minut, ale skoro już płacę cenę powyżej 150zł to mogę wymagać.

Zapięcie jest na 2 haftki z potrójną regulacją. Standard, który został podniesiony użytym materiałem - zapięcie jest przemiłe w dotyku (jak pluszowy misiu czy coś).

Wszystko pięknie, teraz pytanie - a jak leży? Rewelacyjnie! W biustonoszu nie czuję się się jak w imadle, natomiast dobrze potrzymana. Nie mam wrażenie, że jest to biustonosz tylko do delkoltów i na wyjścia. Może spokojnie posłużyć jako nasz przyjaciel - "codzienniak". Kształt daje okrągły, czyli taki jaki większość lubi najbardziej.

 

Podsumowując - Jestem jak najbardziej na TAK :) (I zapewne zacznę polowanie na Erinkę) Polecam ten model zwłaszcza dla marud, które wszystko drapie i wkurza.

wtorek, 29 marca 2011

Mówi się, że nie można mieć wszystkiego. A bzdura tam! Można, można, tylko nie od razu :)

Jak wiadomo mój plungo-odporny biust ciągle szukał swojego plunga... Dorobił się już Tango plunge, które jest w stanie utrzymać bez wypływania, a teraz doszedł Comexim i jego VIVIEN :D No w sumie, aż nie mogę uwierzyć...To robią sztywne plungi na mnie?


Vivien 1, bo tak dokładnie nazywa się model, jest plungiem z nieco wyższym mostkiem niż dotychczas przeze mnie spotykane. (Może w tym tkwi sekret?)


Miseczki są delikatnie usztywniane cienką gąbeczką. Pokrywa je delikatny materiał w kwiatki, zaś górną krawędź zdobi koronka. Pomiędzy nimi jest fioletowa kokardka. Ogólnie kolorystyka utrzymana jest w odcieniach fioletu, co mi osobiście bardzo pasuje :)


Obwód jest wykonany z fioletowej siateczki. Zdecydowanie jest ścisły! Zapięcie jest na dwie haftki, co w tym rozmiarze jest rzadko spotykane. Sam pas obwodu jest dość szeroki, dzięki czemu lepiej zbiera i trzyma biust.


Ramiączka są tradycyjne, bez ozdóbek, regulowane na całej długości. Fiszbiny są dość wąskie, ale elastyczne - jak wyjasniła pani Ania z Comeximu - właśnie po to by móc je "regulować".


Sam stanik nadaje bardzo ładny, zgrabny kształt piersiom. Z profilu widać, że są to upragnione przez wielu kuleczki. Biustonosz dobrze zbiera z boków i wypycha biust do przodu.


Rozmiary wydają mi się standardowe - Comexim trzyma rozmiarówkę. Na moje brytyjskie 70G zawsze pasuje 70HH :)

Oczywiście do takiego stanika nie mogło zabraknąć dołu - w tym wypadku klasycznych fig.


Są one wykonane z tego cienkiego materiału, który pokrywa miseczki, w kroku zaś są wyściełane bawełną. Aby majciochy nie wydawały się nudne - mają ozdobne marszczenia po bokach oraz uroczą kokardkę. Rozmiar L idealny na 100cm w biodrach.


Trudno by mi było przejśc obojętnie koło tego stanika, zwłaszcza po założeniu i zobaczeniu efektu nabiustnie :) Największym jednak jego plusem jest to, że nadaje się na biusty lejące, majace tendencję do wylewania się środkiem.

środa, 03 listopada 2010

Oj, zaniedbałam się w pisaniu notek :( Niby wakacje, a wydaje mi się, że właśnie wtedy ma się mniej czasu. Z wakacyjnych zakupów muszę koniecznie opisać Tease me w kolorze czarnym z złótym, czyli ten mniej popularny model.

Stanik od razu prezentuje się okazale. Miseczki zrobione są z delikatnej gąbki (i ona jest właśnie w kolorze żółtym - wewnętrzna część biustonosza ma właśnie taki kolorek), która pokryta jest delikatną czarną koronką. Wg mnie to bardzo ciekawe połączenie kolorów, zwłaszcza, że miseczki nabrały odcienia złota.

Górna część miseczki obszyta jest koronką, przez którą przeplatana jest żółta wstążeczka. Hafty są łagodnie zakończone, nie odznaczają się pod bluzką. Miseczka dodatkowo posiada pseudo pionowe cięcia, które są wykonane właśnie z czarnej koronki, wg mnie dzięki temu stanik jest ciekawszy.

 

Pomiędzy miseczkami podówjna kokardka - zółta i czarna. Kaśki postawiły na proste rozwiązanie (dużo kokardek i wstążek), wg mnie wyszło im to na dobre. Ja jestem typową fanką kokardek i wszystko, co ma kokardki mnie cieszy. Ten model znajduje się w 10 moich ulubionych, także pod względem wizualnym. Poza tym czasem prostota jest najlepszym wyjściem. Co do względów technicznych - miski są większe niż standard, tak o pół rozmiaru.  Fiszbiny porządne, nie wyginają się na 4 strony świata.

Ramiączka są z tych grubszych, ale nie wyobrażam sobie tego stanika z cienkimi sznureczkami. Jak przystało na porządny stanik - regulowane na całej długości. Na łączeniu ramiączka z miseczką ponownie urocza kokardka.

Jedyny minus, albo brak plusa dla tego stanika to obwód. Niestety 70-tka jest dla mnie za luźna i nie czuję się w niej zbyt stabilnie. Natomiast 65-tka już jak najbardziej OK. Obwód to szeroki pas czarnej siateczki  z porządnym trójhaftkowym zapięciem (w rozmiarze 30GG), w rękach nie wydaje się wcale taki rozciągliwy. Showgirlsowym obwodom jeszcze trochę brakuje do miękkich Kasiek.

Krągle Kaśki bardzo się poprawiły od swojej pierwszej Portii, ten model potwierdza moje obserwacje. Zarówno stylistycznie jak i wykonanie. Jedyny do czego mogę się przyczepić, to ten nieszczęsny obwód.

 

Podsumowując: jak dobrze, że jest już nowa kolecja - już nabyłam zieloną Tease me, która opiszę niebawem - dla porównania :)

niedziela, 11 lipca 2010

Nadeszło upragnione lato i skład mojej szuflady uległ przegrupowaniu. Na wierzch wysunęły się lekkie, miękkie staniczki, najlepiej z cienkimi ramiączkami. Uff, dobrze, że takie też mam ;p Oczywiście dobrego nigdy nie za wiele...


Audelle na sezon wiosna/lato zaprezentowało wiele modeli z motywem kwiatów. Moje serce od pierwszego założenia urzekły dwa modele: Petal i Clover. I o tym drugim właśnie będzie notka :D

Przede wszystkim uderzył mnie bardzo wiosenno-letni design tego staniczka. Motyw czerwonym róż i zielonych listów na kremowym tle kojarzy mi się bardzo z łąką z dzieciństwa, gdy "zbierało się kwiatki". Wykonanie jest utrzymane właśnie w letnim klimacie - kokardki, falbanki.

Wiadomo, że nawet najpiękniejszy staniki, jeśli nie spełnia swojej roli można posłać tylko na bardzo głebokie dno szuflady. Clover na szczęście do tej kategorii nie należy :)


Po pierwsze obwód - bardzo ścisły, porównywalny z St. Tropezem z Pour Moi - 77cm w maksymalnym naciągnięciu chyba mówi samo za siebie. Do tego bardzo stabilny - warstwa obwodu jest zrobiona z podwójnej siateczki, co zapobiega rozciąganiu. Zdecydowanie nie polecam zaniżać obwodu, bo można sobie wyrządzić krzywdę. Zapięcie dwuhaftkowe, trójstopniowa regulacja, czyli standard. Brak wzmocnienia w postaci fiszbin bocznych - nie widzę potrzeby ich użycia, czyli wszystko ok :)


Ramiączka - przednia część to urocza falbanka, taka jak na brzegu miseczki, tylnia zaś to cienka (1cm) gumka.  Kto to mówił, że w 32G ramiączka muszą być grube jak szelki od spadochronu? Oczywiście metalowe zakończenia, Audelle nie bawi się w tańsze zamienniki.


Miseczki - wg mnie z tych troszkę większych. Jedno poziome cięcie z jednym ukośnym, to chyba to co mój biust lubi najbardziej, bo biustonosz bardzo ładnie kształtuje biust. Górna część miseczki jest ozdobiona falbanką. Pomiędzy miseczkami urocza kokardka.


Stanik wykonany naprawdę porządnie, nie ma latajacych nitek czy krzywego szycia. Taśma wykańczająca bardzo dobrze dobrana kolorystycznie, podobnie zapięcia i regulatory.

Jako, że Audelle znane jest z uroczych dołów tutaj też nie mogło mnie rozczarować. Majtki do kompletu utrzymane w klimacie. Wykonane z tego samego materiału, co stanik, ozdobione falbankami. Rozmiary normalne, nie trzeba brać ani większych, ani mniejszych :)


Podsumowując: na lato jak znalazł, spod letnich bluzek spokojnie może mi wystawać odrobina falbanki lub fikuśne ramiączka, a bardzo przewiewna struktura materiału jest jak manna z nieba w te upalne dni. No i kolejny raz Audelle udowodniło, że 32G to nie żaden namiot, tylko zwiewna i fikuśna szmatka :)



poniedziałek, 21 czerwca 2010

Miała być notka o moim nowym ukochanym staniku - tym razem szcześliwcem zostało limonkowo-czarne Tease me z Krągłej Kasi, ale przeglądając zdjecia na komputerze natknęłam się na swoje stare prace konkursowe i postanowiłam się nimi ze światem podzielić :) A co, w końcu całkiem udane są!?

Już nawet nie pamiętam jaki to był konkurs, na pewno bardzo, bardzo dawno temu, bo hasło konkursu to "Kocham mój stanik", a z prac wynika, że wtedy lubowałam się w Antosi i Inferno :)

 

Kocham mój stanik 1

Opcja napadu na sklep z bielizną ciągle aktualna, dobrze, że Onlyher.pl  mnie zaopatruje w nowości, bo chyba bym z magazynu nie wychodziała :)

Kocham mój stanok 2

Antoskę dalej kocham i dalej bym jej za nic nie oddała :) Ale na szczęście teraz Masquerade ma konkurencję w postaci Curvy Kate, szkoda tylko, że wybór fasonów jest na razie niewielki (za to kolorystyczny i masz babo placek!).

 

W konkursach staram się zawsze brać udział, bo "kto nie startuje ten nie wygrywa"! Oczywiście nie zawsze jest się tym szczęśliwym numerkiem, ale dobra zabawa przy tworzeniu dzieła zawsze jest tego warta :) No i można zyskać sławę jak pokazał ostatni kokurs Freyi :)

czwartek, 20 maja 2010

Moją nową ulubioną marką jest teraz Audelle :) Choćby dlatego, że grzecznie produkuje staniczki do miski G z DOBRĄ konstrukcją, czyli takie, które:

a) mają ścisły, stabilny obwód, którego nie muszę zaniżać

b) trzymają rozmiarówkę, jak noszę u nich 70G to wiem, że z nowego modelu powinnam zamawiać 70G

c) biustonosz unosi moje piersi do góry i do przodu, robi bardzo ładny kształt

d) miski są ciut większe :D

 

Ale dziś nie o marce chcę pisać, ale o jednym z moich ulubionych faworytów w kolorze czarnym - czyli o Opulence soft bra. Model już z zeszłego sezonu, niestety nie ma jego kontynuacji w innych kolorach (np. w bieli.... ach... zamarzyło mi się).

Stanik jest zrobiony z czarnej koronki, ozdobiony czerwono-brązowo-złotym haftem z motywem róż. Miseczki są zrobione z podwójnej warstwy - wierzchnia - koronka, spodnia - cieniutka siateczka. Jak dla mnie jest to plus. Haft jets bardzo starannie wykonany, podobnie jego zakończenie (góra miseczek) - nie ma tu miejsca na latające nitki. Pomiędzy miseczkami urocza kokardka z dyndającym kryształkiem (niby taki drobiazg, a jednak cieszy oko). Fiszbiny są sztywne i drobne naciągnięcie obwodu nie powoduje ich deformacji. Mostek jest z tych wyższych, ale za to bardzo wąski.

Obwód należy zdecydowanie do tych ścisłych, ja przy 71cm (ciasno) nie dopiełabym się w 65! Część obwodu przy miseczce to dalej piękna koronka podszyta siateczką, ta za panelem bocznym to już zwyka "obwodowa siatka". Zapięcie jest podwójne.

Ramiączka są bardzo cienietkie (mają 1,3cm!), rzadko się z tym spotykam w rozmiarze 70G :) Regulowane na całej szerokości, co dla mnie - kurdupla (tfu, osoby wysokiej inaczej) jest bardzo ważne. Zapięcia metalowe, lakier nie odpryskuje nawet podczas testu - drapanie paznokciami.

Do tak pięknego stanika nie może jednak zabraknąć majtek! (Ot, ja wpędziłam przyjaciółkę w stanikowy raj, a ona mnie w kompleciarstwo! Moon to wszytsko twoja wina!) Audelle pokazało na co je stać :) (Zresztą ta firma chyba słynie z "do tych majtek muszę dokupić stanik")

Na moim siedzeniu zagościły figi w rozmiarze 12 (na ok. 99cm w biodrach). Ich przód to kontynuacja haftu z miseczek, po bokach czerwone kokardki, dolna część to koronka taka jak w biustonoszu, ale już bez spodniej warstwy siateczki. Tył jest gładki. Na jego środku kokardka z kryształkiem!

Jedynym minusem było początkowe drapanie materiału obok pachy. Na szczęście jedno pranie ze zmękczacem tkanin i po kłopocie :D

Podsumowując: Komplecik przepiękny! Jak można go nie mieć w swojej kolekcji?

niedziela, 14 lutego 2010

W ostatnim czasie moja szuflada znacznie zmieniła skład. Do jej najnowszych nabytków należą staniczki marki Pour Moi. Marka ta nie jest nowa, ale dopiero od jakiegoś czasu bliżej znana wśród biuściastego społeczeństwa.

Co wyróżnia Pour Moi wśród innych? W czym jest lepsza / gorsza?

Na pewno pierwsze, co się zauważa to stosunkowo niskie ceny (staniki kosztują nie więcej jak 150zł, a w większosci jest to koszt 99zł), jeszcze niższe na promocjach i wyprzedażach (ceny osculują wokół 65-75zł). Wg mnie jest to ogromny plus, bo wiele z nas jest tylko studentkami, które nie zawsze mogą sobie pozwolić na wydatek powyżej 100zł. Jak również jest to ułatwienie przy przekonaniu kogoś do nowego rozmiaru, gdzie już nie mówi się, że dobry stanik to wydatek 200zł, co często zniechęcało do zakupu.Teraz "nowe" nie patrzą na nas jak na fanatyków, ale mogą poważnie zastanowić się na takim wydatkiem :D

Czy za tą niską ceną idzie w parze jakość?

Wg mnie jak najbardziej. Nie są to staniki zrobione z byle czego, ich trwałość dorównuje Panache. Także do wykonania nie mam się co przyczepić. Niezwykłą dbałość o szczegóły wystarczy zaprezentować na modelu Provence (recenzja nie długo na blogu). Konstrukcja również jest udana, a fiszbiny są wg mnie pośrednie. Niektóre modele zyskują sobie ogromną popularność, także wśród biustów- strożków.

Czy każdy znajdzie coś dla siebie?

I tak i nie :) Przede wszystkim w tej marce nie zaniżamy obwodu! Na moje 71cm pod biustem pasuje idealnie większość 70-tek, wiele też z nich uważam za bardzo scisłe (np. model St. Tropez). Podobnie przedstawia się sprawa głębokości miseczek - staniki Pour Moi są przeważnie dużomiseczkowe. W ten sposób wiele osób zaczyna mieścić sie w rozmiarówce. Koniec ze strefą G+!

Oczywiście zakres rozmairowy jest tylko do G (w lutym pojawi sie model do J, już testowany przez sklep Onlyher), więc nie ma porównania z Panache czy Freyą, która ma w swojej ofercie miseczki K. Jednakże dzięki ścisłym obwodom i dużomiseczkowości marka ta jest alternatywą dla osób na pograniczu rozmiarów. Jest również konkurencją dla osób ze środka tabelki, bo "skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?" Bo nie oszukujmy się, ale nawet na wyprzedażach (chodzi mi o sklepy, nie allegro czy ebay) staniki Panche czy Freya nie kosztują 65zł!

Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale Pour Moi ma dość bogatą ofertę, więc jest duża szansa, że każdemu coś przypadnie do gustu. Mnie osobiście bardzo się te staniki podobają. Najgorsze jest to, że dzięki ich ścisłym obwodom i tym, że są bardzo wygodne to mam ochotę na więcej niż jedną wersje kolorystyczną danego modelu!

Podsumowując - marka Pour Moi sprawiła, że znowu mieszczę się w strefie G- :D Ogromnie mnie to cieszy, bo wybór staników w rozmiarze 65H/HH jest jednak  ograniczony. Druga sprawa, to wygoda. Moim najulubieńszym stanikiem stał się teraz St. Tropez, bo zwyczajnie nie czuję go na sobie :) Trzecia - mój portfel też jest zadowolony - wydaje dalej mnóstwo kasy na staniki, ale mam ich więcej :) (eee no dobra, portfel dalej jest niezadowolony, mój Krzysiek też)

P.S. Zdjecia dodam w poniedziałek.

sobota, 12 grudnia 2009

Czy OnlyHer to sklep tylko dla małobiuściastych?

 

Jak zaczynałam przygodę z sklepem OnlyHer to moje pierwsze moje skojarzenie było takie, że OnlyHer postawiło wybitnie na towar dla osób z mniejszym biustem. Dlaczego? Ot, jak wrzucę do wyszukiwarki rozmiar 65H (na wymiary 71/100, czyli bez przesadnego zaniżania obwodu, a w zasadzie to jestem na pograniczu miski H i HH, bo mam dużą asymetrię) to oczywiście wynik jest 0. Jak patrzę na modelki na zdjęciach to same chude tyczki z mniejszym biustem, a pobieżnie patrząc na modele to widzę producentów takich jak DM czy Pour Moi? – wg mnie producentów staników małoobwodowych do misek DD.

Dostałam propozycję, aby pomierzyć sobie cały (no, prawie cały) asortyment sklepu. Pierwsza moja myśl – „Dużo to tego nie będzie, jedna Opulencja i Provence Full Cup” – bo te dwa modele znałam ze zlotu, że większe występują. Czekało mnie miłe zaskoczenia, gdy Agnieszka (właścicielka sklepu) przyniosła ze sobą 2 kartoniki wypchane stanikami w rozmiarach 32F-G i 34F-G. „O! Dużo tego, ale pewnie wszystko będzie na mnie za luźne” – pomyślałam z łezką w oku, gdy zabierałam się do wypakowywania.

Pierwszy model do zmierzenia (Opulence z Audelle) i już pierwsze wielkie rozczarowanie. I to zdecydowanie na plus. Dostałam do zmierzenie rozmiar 32FF i … pasowało! Zaskoczenie było tym większe, że mam naprawdę duża asymetrię, a tutaj staniczek ładnie przylegał do piersi, może minimalnie na większej piersi była „bułeczka”, ale to już bardziej moje wewnętrzne 3-oko ją widziało niż była naprawdę. Dla pewności zmierzyłam jednak 32G i rzeczywiście większa pierś zyskała trochę miejsca, natomiast na mniejszej nieco już odstawała koronka. Drugą niespodzianką był obwód – przyjemnie ścisły (bo ja strasznie ściśliwa jestem), ale nie duszący. Wygodny. Wniosek nr 1 – zamiast 65H należy szukać 70G .

Ale przede mną kolejny stanik uśmiecha się kusząco. Enchant Semi-padded z Discover Mademoiselle (marki, którą wyjątkowo uważałam za bardzo małobiuściastą) – żeby nie było, że tylko miękusy są na duże biusty. Rzucam się na 32G i … za ciasny! Ledwo co oddychałam, a moje plecy zaczęły wyglądać jak szynka na święta. Aga czym prędzej podała mi 34F. Tutaj obwód już wygodniejszy, miska również ładnie się układa i nie musiałam brać 34FF – a przy usztywnianych staniczkach zwykle stosuję takie zabiegi, bo wg mnie producenci często zapominają, że w taki stanik ma dalej wejść 100 cm biust. Wniosek nr 2 – należy również przeszukać dział 34F.

Kolejnym stanikiem jaki dostałam do zmierzenia była Atena T-Shirt (tez Audelle). Miseczki wg mnie standardowe, obwód znów przyjemnie ścisły, dla porównania zmierzyłam 34F. Obwód nie latał, ale mostek zaczął delikatnie odstawać.

Jako, że nie mam porządnego straplessa zmierzyłam również Monroe z Discover Mademoiselle Agnieszka odradzała mi na początku ten model – gdyż sama nie była przekonana czy jest on w stanie utrzymać tak duży biust. Ponieważ nie było większego rozmiaru to zmierzyłam 32F. Pierwszą rzeczą jaka się „rzuciła w oczy” to obwód – miałam problem, aby się zapiąć – potrzebowałam pomocy, a zwykle mi się to nie zdarza. Punkt drugi – misce F bardzo malutko brakowało, aby być idealną (nieszczęsna asymetria się kłania). Punkt 3 – stanik trzymał bez ramiączek w podskokach – dla mnie były zdecydowanie tylko dodatkiem. No i nie spłaszczał jakoś szczególnie. Wniosek – DM to nie tylko marka dla małobiuściastych.

Następnych staników już nie pamiętam, tyle tego było! Kojarzę tylko, że ze wszystkich zmierzonych modeli, to tylko w Opulence Plunge z Pour Moi? potrzebowałam obwodu 65.

Zostałam mile zaskoczona. Po przyzwyczajeniu się, że we Freyach i Panachach trzeba brać (zwykle) obwód 65, aby stabilnie trzymał mój (jednak nie trochę ważący) biust zapomniałam, że obwód 70 (a nawet 75!) też może być na mnie dobry. Pour Moi? okazało się marką zdecydowanie probiuściastą, podobnie jak Audelle. Pozostałe marki również mają mi coś do zaoferowania. Ważne jest jednak, aby staniki pomierzyć, a nie na ślepo wołać „Ja muszę mieć 70, bo inne mi będą latać!” oraz „Nie, w F na pewno się nie wcisnę”.

Przed zakupem polecam konsultację z Agnieszką, która bardzo dobrze zna sprzedawane przez siebie staniki i potrafi ocenić (na 90% trafnie) czy dany model będzie dobrze leżał i jaki wziąć rozmiar (no, nie spodziewałam się tego straplessa zupełnie!).

Wniosek końcowy – Onlyher jest sklepem zdecydowanie probiuściastym i wiele biustów J czy H znajdzie coś dla siebie. Dlaczego? Bo zaniżanie obwodu wcale nie jest regułą. A modeli w samym rozmiarze 70G jest 16, a 75F – 25 !!!

 

Na koniec małe porównanie:

 

Biust w staniku 65H Harmony marki Panache

Harmony

 

Biust w staniku 70G Opulence marki Audelle


Opulence

 
1 , 2