wtorek, 25 kwietnia 2017

Curvy Kate Cascade już od kilku sezonow przewija się wśród typowych codzienniakow. Choć kolory raczej należą do kategorii - nie pod biala bluzke - jest to dość lubiany model.

090
Dzisiejsza bohaterka jest Cascade kolorze jade w rozmiarze 32G. Model ma miseczki standardowe i ścisły obwód. Wykończenie miseczek nie jest w zaden sposob elastyczne, ale krój jest dość otwarty - zwykle nie wbija sie w piers. Zdobienia w postaci rombów są ciekawym elementem - wydaje mi sie, ze raczej niecodziennym. Krój to typowa balkonetka.

093
Warto zwrocic uwage, ze zabudowanie pod pachą jest niskie. Wiele osób zapewne bardzo ucieszy ten fakt, gdyz niektore brytyjczyki nie raz dały się we znaki, wlasnie z tego względu.
Mostek również nie należy do tych wysokich. Fiszbiny są typowo Kaskowe - dla mnie jest to bardzo dobry rozstaw - ani waskie, ani szerokie - takie wypośrodkowane.

095
Ramiaczka sa regulowane na całej długości.  Wykończone sa zabkami, dzieki czemu regulator nie powinien sprawiać żadnych problemów. 

092
Stylistyka biustonosza jest... oszczędna. Kokardki są minimalistyczne, a jedyna połyskująca ozdoba na mostku nie rzuca się w oczy. Sam biustonosz nie wydaje się jednak nudny, ale jawi się właśnie jako typowy codzienniak - kiedy nie mamy pomysłu co by tu ubrać i nie chcemy, aby biustonosz jakos szczegolnie się odznaczał. 

094


Obecne Kasie w wiekszosci nadaja kulisty ksztalt biustu - Caskada nie jest wyjątkiem. Biustonosz nosi się bardzo dobrze, jest wygodny.

c1

c2

c3 

Kaski były mi bliskie od samego początku (ach, te pierwsze Emilki!) - i tak przez lata obserwowalam ich zmiane z raczkującej marki w dojrzałego przyjaciela. Zmieniły się konstrukcje, modele (z tych naprawde pierwszych pozostała chyba tylko Princeska), jak i uzyte materialy (co tu dużo mówić, to są 2 klasy wyżej!). To co pozostało niezmienne to cudowne fiszbiny oraz dość niskie zabudowanie pod pacha. 

piątek, 21 kwietnia 2017

Choć uwielbiam kolorowe biustonosze, ten model na poczatku nie zawołał, ze musi byc moj. Aż do drugiego spojrzenia, kiedy to uznalam, ze jednak musze miec żółty stanik, bo po prostu jeszcze takiego nie mam :) (ot, kobieca logika)

 000


Freya Pulse w wersji neonowej zawitała w okolicach grudnia w mojej szafie i od tego czasu dorobiła się miana ulubienca. Nie wiem czy to wina powrotu do 'starych' wymiarów', czy zmiana w biuście, ale obecnie Freye leżą na mnie bardzo dobrze, a Pulse jest kolejnym tego potwierdzeniem. 

p00


Neonek nabylam w rozmiarze 32FF, co od razu stawia go na pozycji duzomiseczkowca o dość ścisłym obwodzie. Fason to plungo-balkonik - typowy dla marki Freya. Kilka osob twierdzi, ze miseczkowo wypada jak Arabella - w moim przypadku jest inaczej - dla mnie Arabelka ma normalne miseczki (a przynajmniej te wszystkie te wersje kolorystyczne, które ja posiadam).

Obwod jest dość ścisły (podobny jak w Zentangle), dobrze pracuje, jest również bardzo wygodny. Odnosze wrazenie, ze ogolnie wiekszosc 'nowych' Freyek ma ścisłe obwody (wyjątkiem jest dla mnie np. Marvel)

p5


Mostek nie należy do wysokich. Wiem, na dziabanie - u mnie takiej sytuacji nie ma. Zabudowanie pod pachą jest niskie. Fiszbiny są dość wąskie. Dla mnie w tej chwili idealne, ale podkreślam ten fakt, gdyż połączenie węższych fiszbin i dużej miski dla osób z zakresu G+ - jest mocno poszukiwane. Zwlaszcza, ze konstrukcja tego modelu jest niczego sobie i mysle ze w wiekszych rozmiarach tez powinna dac rade.

p2
Ramiaczka sa w pelni regulowane, nie są ani przesadnie ozdobne, ani też nie jest to zwykła guma (bo drobne zdobienie jednak sa). Szerokosc jest dla mnie dobra - nie należę do zwolenników sznurówek, ale tez nie czuje potrzeby, by w tym modelu znalazły się węższe. 

p8
Model nadaje bardzo ładny, zaokrąglony kształt biustu (ale nie mega kulisty) i czyni sylwetkę lżejsza. 

p01

p03
Biustonosz jest wykonany bardzo starannie, nie zauważyłam niedorobek, typu wystające nitki, krzywe szwy.

p7
Wg mnie Pulse to idealna propozycja na wiosnę czy lato - model jest przewiewny i lekki, a radosny nastrój jest potęgowany przez neonowy kolor.

środa, 19 kwietnia 2017

Bez kupna biustonoszy musiałam odbywać się zdecydowanie za długo, tak, więc na okres około noworoczny sprawiłam sobie kilka nowych przyjaciół. Jednym z nich jest Freya Zentangle, zwana w pewnych kręgach - stanikiem w kolorowankę


Przyznaję bez bicia, że rok 2015 i częściowo 2016 upłynął mi pod znakiem Avy, jednak obecny czas zdecydowanie może należeć do Freyi – obecnie mój biust bardzo dobrze się z nią dogaduje. 

00

Zentangle nabyłem w rozmiarze 32G, wg mnie biustonosz ma miseczki standardowe, obwód należy bardziej do tych ścisłych (zupelnie inaczej niz wersja usztywniana). 


Dolna część miseczki to dość sztywna dzianina, dzięki której biust jest ładnie zaokrąglony. Górne wykończenie miseczki nie jest elastyczne ani uciągliwe, lecz konstrukcja jest stosunkowo otwarta i leży bardzo ładnie.

Ogromnym plusem jest mostek - taki właśnie Frejowy - plungo/balkonetkowy - ani bardzo niski, ani wysoki. 

03

Biustonosz jest bardzo wygodny, zwłaszcza obwód odczuwam jako komfortowo-podtrzymujący.

05
Ramiaczka sa pokryte materiałem z miseczek, dzięki czemu tworzą spójną konstrukcję. Zdecydowanie nie będzie 'obciachu', jak zaczyna wystawać spod letnich koszulek (jak wiecie Freyowe ramiączka nie należą do tych najcieńszych - co mi osobiście w ogóle nie przeszkadza).

06
Biustonosz jest starannie wykończony. Nie ma odstających nitek czy innych drobiazgów, które mogłyby zepsuć ogolne wrazenie.

022
Wizualnie jest śliczny - bardzo mi się podoba takie połączenie czerni i bieli, które sprawia, że jest to idealna propozycja i pod ciemniejsze rzeczy i te jaśniejsze (oczywiscie najlepsza pod czarno-białe). 


Kształt biustu - bardzo mi się podoba, biust jest uniesiony i zaokrąglony - sylwetka wydaje się lekka. 

z01

z02

z03

Podsumowując: biustonosz zdecydowanie jest wart zakupu! Cieszy biust i oko :)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Oj, strasznie zaniedbalam swojego bloga - obiecuje poprawe w nowym roku! 

Obecnie mieszkam w Japonii i dostep do swiata bielizny w moim rozmiarze jest nieco utrudniony (co nie oznacza ze niemozliwy). Ale juz czekam na swiateczny prezent. Strasznie dlugo sie na niego czailam, az w koncu uznalam ze jest to ten moment - model wyraznie 'znika z polek' w miskach powyzej D - Wonderbra Ultimate Deep Plunge Bra :)

 

 

piątek, 17 lipca 2015

Trwa „gorący sezon” w kąpielowym przemyśle bieliźniarskim - większość kolekcji już weszła do sprzedaży i właśnie teraz jest w czym wybierać! Jeśli planuje się zakup stroju w lipcu czy sierpniu, trzeba się liczyć z tym, że wybór będzie znikomy (a w co popularniejszych rozmiarach nie będzie już nic…).

Ja swój sezon wakacyjny rozpoczęłam od zakupu stroju Audelle Fiesta. Górę wybrałam w kroju bandeau (rozmiar 34G), a dół (wyjątkowo) w wersji klasyczne figi (rozmiar 12). Marka Audelle jakiś czas temu wprowadziła konstrukcje dopasowane nie tylko do małych biustów, czego wspaniałym przykładem będzie rzeczony kostium kąpielowy.

audelle fiesta swim strapless

Strój na wieszaku prezentuje się dość odważnie – szalone printy i żywe kolory. Taki zresztą panuje w tym roku trend w strojach (trudno było znaleźć coś „spokojnego”). To stylistyka, którą na pierwszy rzut oka albo uwielbiasz, albo cię odrzuca. Ale uwaga! Nie raz przekonałam się, że zanim się coś definitywnie odrzuci, trzeba to zmierzyć! W momencie założenia stroju wszystko przestaje być ważne – zbyt szalone wzory, pogoda, zepsuty telefon... W tym stroju wygląda się bowiem jak bogini - szczupło i biuściaście :)

A teraz do rzeczy! Krój to oficjalnie bandeau; ale dla mnie jest to połączenia bandeau i straplessa do dekoltów w serduszko. Oglądany z wewnętrznej strony, nie różni się na pierwszy rzut oka od innych podobnych krojów. Ot, dwie miseczki i niższy mostek. Zobaczymy zatem, co w nim jest takiego specjalnego, że musiałam go mieć ;)

Biustonosz jest usztywniany - pewnie okres suszenia po morskich kąpielach może być nieco dłuższy niż w przypadku wersji miękkiej. Nie jest to jednak żadna gruba gąba, po prostu pianka. Bardzo podoba mi się pomysł stroju, który jest dość mocno wycięty na mostku i trzyma się bez ramiączek. Jestem plażowiczem i zawsze zależy mi na równomiernej opaleniźnie na największej możliwej powierzchni :) Krój jest na mostku mocno wcięty, a materiał w tym miejscu udrapowany – dzięki temu Fiesta nie jest wielką, kolorową plamą, ale zgrabnym, serduszkowym biustonoszem. Kształt jaki nadaje piersiom to typowe „jabłuszka w koszyczku” - czyli wyeksponowane piersi oraz kulisty profil.

 justa

Biustonosz ma delikatnie przedłużony pas obwodu o ok.1cm. Obwód (tylko tylny pas) jest wzmocniony paskami silikonu, aby piersi spokojnie plażowały bez ramiączek. Zdecydowanie czuję się podtrzymana i bezpieczna - mogę wyjść na plażę bez obaw, że opalę się ze wzorem rąk podtrzymujących stanik.

Zapięcie jest wykonane z mocnego plastiku (po kilku niemiłych „przygodach” na słońcu nie kupię już stroju z metalowym zapięciem) - nie powinno nic mu dolegać w trakcie użytkowania. No, chyba że masz siłę Pudziana. Do kompletu są ramiączka, które można przypiąć normalnie lub wiązać na szyi. Tutaj zaczepy są metalowe (nie jest to miejsce, gdzie element może się nagrzać i poparzyć ciało) i dobrze, bo połamanych plastików w tym miejscu już się naoglądałam. Szelki mają akurat odpowiednią szerokość dla tego zakresu rozmiarowego (w małych rozmiarach są to cieńsze sznureczki).

Uroczym dodatkiem jest malutkie czerwone serduszko z silikonu, przyszyte z jednej strony obwodu.

Wg mnie obwód należy do tych ścisłych, miseczki zaś są standardowe (może z delikatnym odchyleniem w kierunku większych).

 

Trochę informacji technicznych:

strój produkowany jest w zakresie rozmiarowym: 30-38 B-G, doły w zakresie rozmiarowym: 8-18.

Cena detaliczna to 175zł góra, 75zł dół.

Skład surowcowy: 83% poliamid, 17% elastan; podszycie miseczki jest wykonane w 100% z poliestru.

niedziela, 26 lutego 2012

Na wyjazd do Paryża musiałam sobie sprawić coś idealnego. Na Brastopie akurat była przecena moje upragnionej Lucii od Fauve, której normalna cena jest dla mnie ceną zaporową. To jak mogłam nie brać?

Tydzień oczekiwania i przyszła, tuż przed samym wyjazdem! Moje niecierpliwe łapki porwały szarą folię i oczom ukazała się najprawdziwsza ONA ;) Widziałam ją już wcześniej i na fotkach (choć akurat zdjęcie producenta mnie nie zachwyca) i na żywym biuście, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach. Kolor określany jako Persin Blue, ma w sobie to coś. Jest to głęboki niebieski granat (o ile można tak napisać) :) Powinnam nadmienić, że recenzowany stanik to wersja padded half-cup. Stanik sam w sobie zachwyca mnie w sposób, którego nie umiem wyjaśnić. Czasem coś ci się podoba i już! Lucia daje powody do tej dziwacznej miłości. Wykonana jest bardzo dokładnie i starannie. Każdy element jest przemyślany. Nie ma tu zbędnych koronek, kokardek czy innych detali, które czasem pasują jak pięść do nosa.  Co wcale nie oznacza, że jest gładka i nic jej nie zdobi.

Lucia ma miseczki bardzo delikatnie usztywniane, nie jest to żadna pianka, tylko nieco grubsza gąbka. Pomiędzy nimi znajduje się prosta czarna kokardka.

Na jednej z miseczek znajduje się kokardka, która jest przedłużeniem ozdobnego ramiączka. Ten detal umieszczony tak fikuśnie zwraca uwagę.

Obwód to czarna siateczka, która pokrywa również część pod miseczkami.

Stanik jest wykończony eleganckim ząbkiem z gipiury.

Ramiączka są w przedniej części ozdobione gipiurą i materiałem z miseczki.

Na zapięciu obwodu również spotkamy się z uroczym detalem w postaci części kokardki (jedna z jednej strony zapięcia, druga z drugiej). I pomimo tych wszystkich elementów stanik wydaje się prosty i elegancki.

Rozmiar jak zawsze ma znaczenie. Obwód jest ścisły, dobrze pracujący (zupełniej inaczej niż India, która nie dawała mi takiego poczucia). Miseczki są większe niż standard. Posiadają dwa pionowe cięcia. Są otwarte od góry, nadają się zarówno na kropelki jak i stożki. Stanik jest dość niskim halfem. Nada się do wielu dekoltów. Ramiączka są regulowane na całej długości. Zapięcie podobnie jak w Pixy od Freyi jest milusie i mięciusie. I tu przy zapięciu na chwilę się zatrzymam. Otóż sielanka niestety nie była pełna. Z jednej strony zapięcie było ostre i otarło mi skórę. Widocznie nie zostało do końca przycięte po sklejeniu. Normalnie bym nie marudziła tak bardzo, ale w staniku, który normalnie kosztuje ponad 300zł coś takiego jest dla mnie niedopuszczalne! Najprawdopodobniej trafiła mi się po prostu "taka sztuka", ale niesmak pozostaje. (Swoja drogą coś mam ostatnio pecha do takich sztuk - to już mój 3 stanik z tą "wadą").

Kształt... Na miseczce była naklejka z napisem "efekt WOW" - jak najbardziej trafiona. Stanik nadaje idealny kształt - okrągły profil, apetyczny dekolt, niskie zabudowanie. Czego chcieć więcej? Do tego stanik bardzo wygodny (zrozumiałam w końcu o co chodzi z tą "jakością Fauve"), wykonany z naprawdę przyjaznych materiałów (zyskał zwłaszcza jak się uporałam z problemem drapiącego zapięcia).

Podsumowując - pokochałam Lucie zanim ją posiadałam, kocham jeszcze mocniej jak mam. Z czystym sumieniem mogę polecić fankom efektownego dekoltu.

W ostatnim czasie miałam przyjemność zaznajomienia się z nową odsłoną modelu Erin od Freyi - a mianowicie PIXIE w kroju padded half-cup.

Już w poprzednim sezonie na Erinkę chorowałam, ale jakoś jej nie udało mi się zanabyć. W tym sezonie nie powtórzyłam tego błędu, jak się okazało bardzo słusznie. 

Pixie już od wejścia wywołuje wiosnę. Jest wesoła, dziewczęca i kolorowa. Warto zwrócić uwagę, że kolory nie są tak żywe, jak wskazywały by zdjęcia. Kolory są delikatniejsze i mniej intensywne.  Bardzo dobrze, się, ze sobą komponują.

Dla mnie urocza jest kokardka na mostku - czarna w kropki z różowymi "nożkami". Ostatnio była na forum ożywiona dyskusja "Kokardka czy jej brak?" - tutaj nikt nie zarzuci, że jest ona zbędna lub niedopasowana!

Kokardki na łączeniu miseczek z ramiączkami są małe i dyskretne.

Materiał, z jakiego wykonana jest miseczka jest nieco śliski w dotyku, podobnie jak ten na ramiączkach.

Obwód to siateczka pofarbowana we wzór jaki nam towarzyszy na miseczkach.

Całość sprawia pozytywne wrażenie dopracowania szczegółów. Nie ma odstających nitek, czy prujących się tasiemek. Podobnie kolor nici jest idealnie dopasowany do użytych materiałów - niby szczegół, a bardzo dużo potrafi zmienić.

Kwestia rozmiaru. Zauważyłam, że cechy typu większa miska, czy luźny obwód są bardzo subiektywne (zwłaszcza na przykładzie ostatnio zakupionej Summerki, gdzie wszyscy trąbią, że jest dużomiskowa, a dla mnie okazała się standardowa). Jednakże jest to mój blog i wszystkie recenzowane staniki odnoszę do siebie, więc skalę porównania można mieć w stosunku do innych moich nabytków.

Obwód jest dla mnie ścisły, nie jakiś mega dusiciel, ale przyzwoita, pracująca 70-tka, której nie muszę zaniżać. Miseczki są wg mnie większe niż standard, mają otwarty krój przyjazny dla biustów stożkowych i kropelkowych. Zastosowane dwa pionowe cięcia z jednym poziomym były strzałem w 10-tkę!

Fiszbiny są niewyczuwalne, ani za miękkie, ani za twarde. Ramiączka są regulowane na całej długości, co jest ogromną zaletą. Ostatnimi czasy dojrzałam do tego by mówić NIE dla bardzo małej regulacji ramiączek. Niby przeróbka jest banalna i trwa 5 minut, ale skoro już płacę cenę powyżej 150zł to mogę wymagać.

Zapięcie jest na 2 haftki z potrójną regulacją. Standard, który został podniesiony użytym materiałem - zapięcie jest przemiłe w dotyku (jak pluszowy misiu czy coś).

Wszystko pięknie, teraz pytanie - a jak leży? Rewelacyjnie! W biustonoszu nie czuję się się jak w imadle, natomiast dobrze potrzymana. Nie mam wrażenie, że jest to biustonosz tylko do delkoltów i na wyjścia. Może spokojnie posłużyć jako nasz przyjaciel - "codzienniak". Kształt daje okrągły, czyli taki jaki większość lubi najbardziej.

 

Podsumowując - Jestem jak najbardziej na TAK :) (I zapewne zacznę polowanie na Erinkę) Polecam ten model zwłaszcza dla marud, które wszystko drapie i wkurza.

wtorek, 29 marca 2011

Mówi się, że nie można mieć wszystkiego. A bzdura tam! Można, można, tylko nie od razu :)

Jak wiadomo mój plungo-odporny biust ciągle szukał swojego plunga... Dorobił się już Tango plunge, które jest w stanie utrzymać bez wypływania, a teraz doszedł Comexim i jego VIVIEN :D No w sumie, aż nie mogę uwierzyć...To robią sztywne plungi na mnie?


Vivien 1, bo tak dokładnie nazywa się model, jest plungiem z nieco wyższym mostkiem niż dotychczas przeze mnie spotykane. (Może w tym tkwi sekret?)


Miseczki są delikatnie usztywniane cienką gąbeczką. Pokrywa je delikatny materiał w kwiatki, zaś górną krawędź zdobi koronka. Pomiędzy nimi jest fioletowa kokardka. Ogólnie kolorystyka utrzymana jest w odcieniach fioletu, co mi osobiście bardzo pasuje :)


Obwód jest wykonany z fioletowej siateczki. Zdecydowanie jest ścisły! Zapięcie jest na dwie haftki, co w tym rozmiarze jest rzadko spotykane. Sam pas obwodu jest dość szeroki, dzięki czemu lepiej zbiera i trzyma biust.


Ramiączka są tradycyjne, bez ozdóbek, regulowane na całej długości. Fiszbiny są dość wąskie, ale elastyczne - jak wyjasniła pani Ania z Comeximu - właśnie po to by móc je "regulować".


Sam stanik nadaje bardzo ładny, zgrabny kształt piersiom. Z profilu widać, że są to upragnione przez wielu kuleczki. Biustonosz dobrze zbiera z boków i wypycha biust do przodu.


Rozmiary wydają mi się standardowe - Comexim trzyma rozmiarówkę. Na moje brytyjskie 70G zawsze pasuje 70HH :)

Oczywiście do takiego stanika nie mogło zabraknąć dołu - w tym wypadku klasycznych fig.


Są one wykonane z tego cienkiego materiału, który pokrywa miseczki, w kroku zaś są wyściełane bawełną. Aby majciochy nie wydawały się nudne - mają ozdobne marszczenia po bokach oraz uroczą kokardkę. Rozmiar L idealny na 100cm w biodrach.


Trudno by mi było przejśc obojętnie koło tego stanika, zwłaszcza po założeniu i zobaczeniu efektu nabiustnie :) Największym jednak jego plusem jest to, że nadaje się na biusty lejące, majace tendencję do wylewania się środkiem.

środa, 03 listopada 2010

Oj, zaniedbałam się w pisaniu notek :( Niby wakacje, a wydaje mi się, że właśnie wtedy ma się mniej czasu. Z wakacyjnych zakupów muszę koniecznie opisać Tease me w kolorze czarnym z złótym, czyli ten mniej popularny model.

Stanik od razu prezentuje się okazale. Miseczki zrobione są z delikatnej gąbki (i ona jest właśnie w kolorze żółtym - wewnętrzna część biustonosza ma właśnie taki kolorek), która pokryta jest delikatną czarną koronką. Wg mnie to bardzo ciekawe połączenie kolorów, zwłaszcza, że miseczki nabrały odcienia złota.

Górna część miseczki obszyta jest koronką, przez którą przeplatana jest żółta wstążeczka. Hafty są łagodnie zakończone, nie odznaczają się pod bluzką. Miseczka dodatkowo posiada pseudo pionowe cięcia, które są wykonane właśnie z czarnej koronki, wg mnie dzięki temu stanik jest ciekawszy.

 

Pomiędzy miseczkami podówjna kokardka - zółta i czarna. Kaśki postawiły na proste rozwiązanie (dużo kokardek i wstążek), wg mnie wyszło im to na dobre. Ja jestem typową fanką kokardek i wszystko, co ma kokardki mnie cieszy. Ten model znajduje się w 10 moich ulubionych, także pod względem wizualnym. Poza tym czasem prostota jest najlepszym wyjściem. Co do względów technicznych - miski są większe niż standard, tak o pół rozmiaru.  Fiszbiny porządne, nie wyginają się na 4 strony świata.

Ramiączka są z tych grubszych, ale nie wyobrażam sobie tego stanika z cienkimi sznureczkami. Jak przystało na porządny stanik - regulowane na całej długości. Na łączeniu ramiączka z miseczką ponownie urocza kokardka.

Jedyny minus, albo brak plusa dla tego stanika to obwód. Niestety 70-tka jest dla mnie za luźna i nie czuję się w niej zbyt stabilnie. Natomiast 65-tka już jak najbardziej OK. Obwód to szeroki pas czarnej siateczki  z porządnym trójhaftkowym zapięciem (w rozmiarze 30GG), w rękach nie wydaje się wcale taki rozciągliwy. Showgirlsowym obwodom jeszcze trochę brakuje do miękkich Kasiek.

Krągle Kaśki bardzo się poprawiły od swojej pierwszej Portii, ten model potwierdza moje obserwacje. Zarówno stylistycznie jak i wykonanie. Jedyny do czego mogę się przyczepić, to ten nieszczęsny obwód.

 

Podsumowując: jak dobrze, że jest już nowa kolecja - już nabyłam zieloną Tease me, która opiszę niebawem - dla porównania :)

niedziela, 11 lipca 2010

Nadeszło upragnione lato i skład mojej szuflady uległ przegrupowaniu. Na wierzch wysunęły się lekkie, miękkie staniczki, najlepiej z cienkimi ramiączkami. Uff, dobrze, że takie też mam ;p Oczywiście dobrego nigdy nie za wiele...


Audelle na sezon wiosna/lato zaprezentowało wiele modeli z motywem kwiatów. Moje serce od pierwszego założenia urzekły dwa modele: Petal i Clover. I o tym drugim właśnie będzie notka :D

Przede wszystkim uderzył mnie bardzo wiosenno-letni design tego staniczka. Motyw czerwonym róż i zielonych listów na kremowym tle kojarzy mi się bardzo z łąką z dzieciństwa, gdy "zbierało się kwiatki". Wykonanie jest utrzymane właśnie w letnim klimacie - kokardki, falbanki.

Wiadomo, że nawet najpiękniejszy staniki, jeśli nie spełnia swojej roli można posłać tylko na bardzo głebokie dno szuflady. Clover na szczęście do tej kategorii nie należy :)


Po pierwsze obwód - bardzo ścisły, porównywalny z St. Tropezem z Pour Moi - 77cm w maksymalnym naciągnięciu chyba mówi samo za siebie. Do tego bardzo stabilny - warstwa obwodu jest zrobiona z podwójnej siateczki, co zapobiega rozciąganiu. Zdecydowanie nie polecam zaniżać obwodu, bo można sobie wyrządzić krzywdę. Zapięcie dwuhaftkowe, trójstopniowa regulacja, czyli standard. Brak wzmocnienia w postaci fiszbin bocznych - nie widzę potrzeby ich użycia, czyli wszystko ok :)


Ramiączka - przednia część to urocza falbanka, taka jak na brzegu miseczki, tylnia zaś to cienka (1cm) gumka.  Kto to mówił, że w 32G ramiączka muszą być grube jak szelki od spadochronu? Oczywiście metalowe zakończenia, Audelle nie bawi się w tańsze zamienniki.


Miseczki - wg mnie z tych troszkę większych. Jedno poziome cięcie z jednym ukośnym, to chyba to co mój biust lubi najbardziej, bo biustonosz bardzo ładnie kształtuje biust. Górna część miseczki jest ozdobiona falbanką. Pomiędzy miseczkami urocza kokardka.


Stanik wykonany naprawdę porządnie, nie ma latajacych nitek czy krzywego szycia. Taśma wykańczająca bardzo dobrze dobrana kolorystycznie, podobnie zapięcia i regulatory.

Jako, że Audelle znane jest z uroczych dołów tutaj też nie mogło mnie rozczarować. Majtki do kompletu utrzymane w klimacie. Wykonane z tego samego materiału, co stanik, ozdobione falbankami. Rozmiary normalne, nie trzeba brać ani większych, ani mniejszych :)


Podsumowując: na lato jak znalazł, spod letnich bluzek spokojnie może mi wystawać odrobina falbanki lub fikuśne ramiączka, a bardzo przewiewna struktura materiału jest jak manna z nieba w te upalne dni. No i kolejny raz Audelle udowodniło, że 32G to nie żaden namiot, tylko zwiewna i fikuśna szmatka :)



 
1 , 2